Podobno do naszego pieknego kraju Polandu docieraja pogloski o epidemii? Chyba jestem winna kilka slow wyjasnienia...
Dla niewtajemniczonych link, pod ktorym znajduja sie wszelkie informacje:
http://wiadomosci.onet.pl/1641042,11,item.html
MSZ chyba troszke zaniza statystki, bo nie przypuszczam, zeby wietnamskie media chcialy je zawyzac... A u nas o epidemii pisze sie tak: ponad 1000 osob z objawami i ponad 600 ze zdiagnozowana cholera. I co z tego wynika?
1. Predzej umrzemy z glodu i z pragnienia niz przestaniemy jesc w ulicznych barach;)
2. Restauracje sa dla nas za drogie (ceny sa na poziomie 20zl za posilek (8$) - co oznacza, ze musielibysmy wydac cale stypendium na zywienie)
3. W Hanoi mieszka 3,5 miliona osob, wiec te 1600 osob to naprawde nikly procent - zapewne ludzi zyjacych na granicy nedzy w barakach nad kanalami...
4. Tu naprawde nie ma paniki z powodu cholery - ot, po prostu trzeba jadac w zaufanych miejscach. Zreszta ruch w barach ulicznych wcale sie nie zmniejszyl i gdyby nie newsy w gazetach i TV nikt pewnie nie zauwazylby cholery.
Oczywiscie bardzo dziekujemy za troske, ale jak widac rzeczywistosc w Wietnamie wyglada troszke inaczej... tymczasem lecimy na zajecia:)
"cholernie" Was pozdrawiamy:*
czwartek, 15 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz